
![]() |
![]() |
![]() |
Styczniowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w Bibliotece Publicznej we Włoszczowie.
Dyskusyjny Klub Książki działa pod patronatem Instytutu Książki
W poniedziałkowe popołudnie, 26 stycznia, 10 miłośniczek „dobrej książki” dzieliło się uwagami dotyczącymi dwóch powieści A. Wrighta „Tony i Susan” oraz M. Ulatowskiej „Prawie siostry”. Jak zawsze klubowiczki potrafiły dostrzec plusy i minusy każdej z omawianych pozycji.
|
|
„Zapomniane arcydzieło amerykańskiej literatury” – takimi słowami, oprócz tytułu, zachęcała nas okładka powieści Austina Wrighta. Zapowiadała się więc „dobra literatura”.
I zdecydowana większość z nas nie rozczarowała się. Otrzymałyśmy przewrotną i niejednoznaczną powieść. Książkę w książce, dwie fabuły, dwie pozornie różne historie, którym już na samym początku nadany jest wspólny mianownik, który zmusza czytającego do takiej, a nie innej interpretacji.
Tytułowa bohaterka, Susan Morrow, czterdziestoparoletnia wykładowczyni uniwersytecka, dostaje od byłego męża Edwarda Sheffielda maszynopis jego powieści. Susan, a wraz z nią i my, zaczyna czytać „Nocne zwierzęta” – opowieść o rodzinie profesora matematyki, która pada ofiarą okrutnej zbrodni. Ale śledząc losy zmierzającego ku zemście Tony’ego, jednocześnie wkraczamy coraz głębiej w życie Susan – historię jej rozstania z Edwardem oraz drugiego małżeństwa, którego podstawy są bardziej kruche, niż mogłoby się wydawać.
„Tony i Susan” to połączenie mrocznego thrillera i subtelnej psychologii. Autor jednocześnie każe swojej bohaterce stawiać pytania o przeszłość, konfrontuje ją z jej osobistymi wyborami, jak i zapętla akcję „Nocnych zwierząt”, zmierzając do niewesołego finału. Dzięki tym zabiegom powstała rzecz o małżeństwie, rodzinie, zbrodni i zemście, przeszłości i pamięci, twórczości i jej odbiorze. Książka napisana jest niezwykle sprawnie - dialogi nadają dynamizmu, bohaterowie autentyczności. I choć wymaga od czytelnika uwagi, skupienia i aktywności intelektualnej, polecamy ją nie tylko ambitnym czytelnikom. Warto ją przeczytać!
Kolejną omawianą pozycją była powieść Marii Ulatowskiej „Prawie siostry”. Nie wzbudziła ona w klubowiczkach zachwytu, nie porwała, nie wstrząsnęła. Pomysł na fabułę ciekawy (historia przyjaźni trzech kobiet), jednak wykonanie zupełnie nie przypadło nam do gustu. W powieści przeszłość przeplata się z teraźniejszością i przyszłością, a narracja rozpada się na wiele historii z życia wziętych. Książka Ulatowskiej jest jak wenezuelska telenowela: pokątne romanse, zdrady, rozstania, niechciane ciąże, rozwody, bezwartościowe związki, pretensjonalne imiona i ich infantylne zdrobnienia, cudowne zbiegi okoliczności zwłaszcza familijne powiązania i spotkania po latach. A wszystko zupełnie jak w bajce, kończy się happy endem. I choć książka nie przypadła nam do gustu, doszłyśmy jednak do wniosku, że takie pozycje też są potrzebne. Mają swoich zwolenników (zwolenniczki), które przy czytaniu chcą zwyczajnie odpocząć, zapomnieć o swoich problemach, codziennych stresach, brutalnej rzeczywistości. Wspomnienia i wspomnienia, szczegóły i szczególiki, pełny obiektywizm, mnóstwo postaci i sytuacji, oraz przyjaźni i miłości do osieroconych dzieci i zwierząt – kto to lubi, będzie książką zachwycony – podkreśliła jedna z klubowiczek.
Kolejne spotkanie DKK już w lutym. Będziemy na nim omawiać książki R.Modan „Zaduszki” oraz J. Adler- Olsen „Kobieta w klatce”.